Wchodząc w tamtym tygodniu do Kauflandu, chyba w środę, kątem oka dostrzegłam na palecie coś, co sprawiło, że rzuciłam się w tamtym kierunku szybkim krokiem, żeby nie powiedzieć biegiem, a za sobą słyszałam tylko ciężkie westchnienie męża swego jedynego.
A co ujrzały oczy me zdumione?
Cudowne drewniane skrzyneczki w dwóch rozmiarach. Chwyciłam oczywiście w swe drapieżne dłonie obie i pożeglowałam zadowolona na dalsze zakupy. Mąż pukał się dyskretnie w głowę.
Oczywiście zamierzałam pomalować je na biało i po dłuższym namyśle postanowiłam także ozdobić szarą gwiazdką.
A jak wyszło? A tak! Może być?
Skrzynki są w stanie surowym, jak na poniższym zdjęciu.
Z mniejszą już się uporałam, większa czeka na swoja kolej. A jak to zrobiłam? Szybko, bo mam dwójkę dzieci, mało czasu, no i jestem niecierpliwa i nie dla mnie długie i mozolne prace ręczne. Od razu chcę zobaczyć efekt końcowy.
Jak widać użyłam emalii akrylowej do drewna i metalu Duluxa, kolor "biała aksamitna". Zgodnie z genialnym pomysłem męża farbę nanosiłam zwykłą gąbką kuchenną. Gdy pierwsza warstwa wyschła, przeszlifowałam całość taką wełną do szlifowania, nie wiem, jak to się fachowo zwie, o grubości "0". Odpyliłam i jeszcze dwukrotnie pociągnęłam farbą.
Szablon wycięłam z tekturki, a kolor szary zrobiłam mieszając swoją białą Duluxa z odrobiną czarnej plakatówki córki. Też nanosiłam gąbką, ale brzegi gwiazdki popoprawiałam cienkim pędzelkiem.
Wszystko to zajęło mi jeden wieczór na balkonie, gdy dzieciątka zapakowałam do łóżek. Czyli tak mniej więcej przez godzinę, półtorej. Szybko schło, bo wiał wiatr. He, he...
To moja pierwsza taka robótka i jestem zadowolona z efektu.
A do czego takie skrzyneczki? Do wszystkiego... Na razie ostatecznego przeznaczenia nie określiłam, ale na pewno się przydadzą... na coś. Choćby na klekoty Malutkiej.
Pozdrawiam poniedziałkowo i kończę, bo Malutka niebawem się obudzi.
| Wymiary i ceny: mniejsza 30x20cm - 14,99zł, większa 40x30cm 19,99zł. |