U nas nadal świąteczne dekoracje w każdym kątku. Chociaż planuję w przyszłym tygodniu już je pochować. Choinka, "obrabiana" przez Jagódkę i kotkę Tosię, sypie się okrutnie. Na wielu blogach już wiosennie się robi, a za oknem jeszcze zimy nie było. Ja nie szykuję się na szybką wiosnę, pamiętam tamten rok.
 |
Widok z salonu na kuchnię |
 |
Bukiet na komodzie już wpuszcza listki! |
 |
Na kominku |
 |
Bzik latarenkowy |
 |
Wyrób rąk własnych |
 |
Na szafce po prababci |
 |
Tosia w świątecznym anturażu z dumą pozuje |
To tyle. Świąteczny klimat panuje u nas w każdym pomieszczeniu, ale przy dziewięciomiesięcznym ruchliwym brzdącu czasu brak, by wszystko uwiecznić...
Muszę jednak jeszcze znaleźć chwilkę, by pokazać świąteczne zmiany u Jagódki. Chyba, że już macie dosyć świąt i żyjecie nadchodzącą wiosną. Tylko że ona może jeszcze kilka miesięcy się u nas nie pojawić.
Pięknie,jestem zachwycona każdym zakamarkiem Twojego domu :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie
Przepięknie u Ciebie, wprost oczu oderwać nie mogę. Niczego bym nie zmieniła, weszłabym z walizką i została na zawsze!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Ania