środa, 5 lutego 2014

Słoneczna kuchnia

Na naszym poddaszu jest wspaniałe światło. To w dużej mierze zasługa okien dachowych (nie ma to jak górne światło), a także tego, że mieszkamy na ostatnim, trzecim piętrze i nic nam nie zasłania widoku z okien.
Dziś kilka migawek z kuchni. Słonecznie, jasno. Tak jak lubię. To jeden z tych zakątków w moim mieszkaniu, który niezmiennie mi się podoba. Białe meble z Ikei, kafelki Mugaty i czerwone dodatki. Co do tych ostatnich, to korci mnie zmiana koncepcji na jakiś inny kolor, albo kolory. Powstrzymuje mnie to, że zgromadziłam zbyt wiele pięknych przedmiotów w kolorze czerwonym i musiałbym je teraz schować albo odsprzedać. No i kupić następne. Myślę zwłaszcza o czajniku, wadze, czy chlebaku. Na razie nie mam na to czasu ani siły. Ale kuszą mnie pastele.

Dużo szafek, bo dużo gratów :)





A to mój ulubiony pomocnik i krzesło kupione w przydrożnej klamociarni w Kotlinie Kłodzkiej

Kilka czerwonych dodatków

Białe meble są wspaniałe, można dodać każdy kolor i zawsze będzie to dobrze wyglądało. Poza tym nie zmniejszają optycznie pomieszczenia, choćby było ich dużo, tak jak u mnie.
Tak więc w kuchni bez zmian. Jednak nie byłabym sobą, gdybym czegoś w moim królestwie nie zmieniła. Tym razem padło na salon, mała zmiana, ale zauważalna. 
Post o salonie jutro. Już mam zrobione zdjęcia! Zapraszam. 
Pamiętajcie o candy!!! Dziękuję za tak liczny udział. I tylu nowych Obserwatorów!!! Dziękuję. 

Widok na kuchnię i kącik wypoczynkowy

sobota, 1 lutego 2014

Drobiazgi, które cieszą...

Dziś świeciło u nas piękne słońce. Lubię takie soboty. Wszyscy w domu, rozgardiasz, śmiechy dziewczynek. Lubię tym bardziej, że jako jedynaczce chyba brakowało mi tego w dzieciństwie. 
W biegu między opieką nad Jagodzią, rozwiązywaniem dylematów Kalineczki kilka fotek udało się cyknąć. A na nich drobiazgi, które cieszą.


W kuchni nowy nabytek z Aldi - rozmaryn na pieńku w glinianej doniczce. Do wyboru były jeszcze lawenda i liść laurowy. Chętnie bym wszystkie przygarnęła, ale gdzie to stawiać!


Śliczne naczynka do zapiekania z pokrywkami też z Aldi. Urocze, zupełnie podobne do o wiele droższych odpowiedników Le Creuset. A świeczniki z Rosmanna. To jedna z tych świątecznych dekoracji, które stoją u mnie cały rok. Pasują w kuchni, która ma czerwone dodatki. Ktoś kiedyś skomentował, że Boże Narodzenie trwa w mojej kuchni cały rok, z racji kolorystyki. No, ale motywów świątecznych nie ma!
Zdjęcie z 2011 roku, ale niewiele tu się zmieniło od tamtej pory
Ze świątecznych czerwonych dekoracji zrezygnowałam w przedpokoju, teraz jest tam biało-brązowo.


Bardzo lubię te kropki, jednak stwierdzam, że to tego typu dekoracja, która jest tak wyrazista, że dość szybko się nudzi. Myślę, że za jakiś czas z nich zrezygnuję. Łatwo będzie je zlikwidować, po prostu je odkleję :)

W pokoiku Jagódki też zmiany. Już pozbyliśmy się przewijaka i bujanego fotela. Z przewijaka Jagódka próbowała zeskoczyć, a na fotelu nie mieściłyśmy się obie. Zmiany też na półkach, musiałam tam upchnąć wszystkie rzeczy do pielęgnacji Jagodzi. Stąd system koszyków i pudełek, by uniknąć chaosu.


Lampion w formie domku też tak mi się podoba, że po świętach nie wyniosłam go do piwnicy. Zostanie u Jagódki. Na półce lampion z serduszkami, taki sam do wygrania w moim candy! Zapraszam do 14.02. Zapisujcie się, kto ma ochotę na taki świecznik z serduszkami i śliczne kubki.

piątek, 24 stycznia 2014

Urodzinowo-walentynkowe candy w Kalinkowie

Moi mili Czytelnicy, Obserwatorzy i Tajemniczy Poczytywacze ;))) zapraszam do udziału w moim pierwszym candy (kurczę mam tremę - a jak nikt nie zechce wziąć udziału???).
Candy w sumie z okazji drugich urodzin bloga, które przypadają 5 lutego. Jednak, by trochę przedłużyć czas zapisów i dać wszystkim chętnym szansę - zapisy do 14 lutego 2014 roku do godziny 24.00. 
Tym bardziej, że zestaw taki "Dla dwojga". Do wygrania para szarych kubków w białe groszki i drewniany świecznik z serduszkami. Reasumując:



Chętnych proszę o:

1. Pozostawienie komentarza pod tym postem.
2.  Byłoby mi szalenie miło, gdybyście dołączyli do grona moich Obserwatorów 
(o ile nimi jeszcze oczywiście nie jesteście - i nie jest to koniecznością tylko moim marzeniem).
3. Jeśli macie swojego bloga,
 to skopiujcie proszę powyższe zdjęcie, 
podlinkujcie i rzecz jasna umieśćcie go na swoim blogu...
4. Osoby nie posiadające swojego bloga także zapraszam do udziału.

Zwycięzcę wylosuję 15.02.2014!!!



środa, 15 stycznia 2014

Znowu kropki...

Tym razem w mojej ulubionej kombinacji kolorystycznej - szary z białym, na niezbędnym sprzęcie dla każdego herbatoholika ;))), czyli piękne kubaski w grochy.


Lubię takie niespodziewane zakupy, kiedy wchodzę do sklepu i nagle "wpada" mi coś w oko, czego zupełnie się w tym sklepie nie spodziewałam, na dodatek za cenę, która nie przeraża. 
Tym razem wyszukałam te śliczne porcelanowe kubki w Polomarkecie za 6,99! Wprawdzie są nazwane "Kubkami Babuni", ale przecież i ja będę kiedyś babunią! Przynajmniej taką mam nadzieję. 


Jeśli się Wam spodobały i macie w pobliżu ten sklep to pędźcie, bo oferta jest ważna od poniedziałku i widziałam, że miały wzięcie. Było do wyboru kilka uroczych wzorów. Ja wybrałam kropeczki, ale inne też były śliczne.
Jeśli jednak nie zdążycie, albo macie Polomarket daleko, zapraszam niebawem do mnie na candy z okazji 2 urodzin bloga. Będzie można zdobyć dwa piękne kubeczki (wprawdzie inne wzory niż kropki) i nie tylko...
Miłego wieczoru życzę wszystkim odwiedzającym...

niedziela, 12 stycznia 2014

Jeszcze świątecznie...

U nas nadal świąteczne dekoracje w każdym kątku. Chociaż planuję w przyszłym tygodniu już je pochować. Choinka, "obrabiana" przez Jagódkę i kotkę Tosię, sypie się okrutnie. Na wielu blogach już wiosennie się robi, a za oknem jeszcze zimy nie było. Ja nie szykuję się na szybką wiosnę, pamiętam tamten rok. 

Widok z salonu na kuchnię
Bukiet na komodzie już wpuszcza listki!
Na kominku
Bzik latarenkowy
Wyrób rąk własnych
Na szafce po prababci
Tosia w świątecznym anturażu z dumą pozuje
To tyle. Świąteczny klimat panuje u nas w każdym pomieszczeniu, ale przy dziewięciomiesięcznym ruchliwym brzdącu czasu brak, by wszystko uwiecznić...
Muszę jednak jeszcze znaleźć chwilkę, by pokazać świąteczne zmiany u Jagódki. Chyba, że już macie dosyć świąt i żyjecie nadchodzącą wiosną. Tylko że ona może jeszcze kilka miesięcy się u nas nie pojawić.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Poranek w Kalinkowie

Dzień zaczyna się dla mnie i Jagódki około 6 rano. Na dworze ciemno, a my już działamy. Zdjęcia zrobiłam właśnie wkrótce po przebudzeniu się.

A za oknem zimowy świt...
Choinka już od wczoraj w pełnej krasie. Dawniej, w czasach mojego dzieciństwa, tradycją było ubieranie choinki w wigilijny poranek. Dziś świat zaczyna przygotowania do świąt na początku listopada, to i u nas przyśpieszenie w tej materii. Głównie za sprawą Kalinki, która nie może się doczekać Bożego Narodzenia. Zresztą tyle jest do zrobienia, że chociaż choinkę mam już "odhaczoną". Choinka jak zwykle z czerwonymi bombkami w różnych rozmiarach i słomkowymi ozdobami. Dodatkowo delikatne ozdoby z przezroczystego szkła i białe drobne lampki. W tej materii nic się nie zmienia od lat.


Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie dokupiła jakichś ozdób i durnostojek świątecznych. No i na szczęście nie trzeba wydawać fortuny, żeby kupić coś ładnego i gustownego za nieduże pieniądze. Dowód na poniższych zdjęciach:

Poduszki z Biedronki, ta po lewej kolekcja 2013, po prawej 2014 ;) Ceny poniżej 10zł.

Drewniana taca w kształcie gwiazdy z Pepco 2013, renifery Rossmann 2014 każdy 5zł.
Lubię takie zakupy. Almi Decor też lubię, ale ich cen już nie :((  
Na stole dekoracja na tacy z Ikei. Świece, srebrne świeczniki i biały hiacynt. Kula ze śniegiem i małą, białą sówką od Kalinki. Piękne, szare filcowe podkładki z ażurowym wzorem z Pepco.

To tyle.
Aha! Bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Jestem zachwycona, uwielbiam czytać Wasze komentarze. Obiecuję, że w związku z tym, że mam tylu przemiłych czytelników będę pojawiała się częściej. Jeszcze raz dziękuję. Jesteście kochane.

piątek, 13 grudnia 2013

Jak kropki ożywiły nudny przedpokój...

To będzie opowieść o smutnej i nudnej ścianie w przedpokoju. Odkąd się wprowadziliśmy nie lubiłam naszego przedpokoju, ponieważ po krótkim czasie od jego urządzenia wiedziałam, jak należało to zrobić (inaczej!). Niestety, brak nadmiaru wolnej kwoty pieniędzy nie pozwalał mi go zmienić.
Jednak na wakacjach przeglądając swoje ulubione blogi natrafiłam na inspirację, która sprawiła, że dziś przedpokój wygląda tak.

Czerwone akcenty na święta, na co dzień brąz i biel.
Inspiracja pochodzi z bloga "My little white Home". Ścianę ożywiłam nalepkami kołami w kolorze brązowym, ponieważ taki pasował do wcześniejszych elementów. 
Dodałam stary stojący wieszak, który "zimował" w piwnicy oraz półkę z Ikei, która też miała swoje miejsce do tej pory w garażu. 




A tak wyglądały wcześniejsze wersje tego miejsca w naszym mieszkaniu.

Wersja I



Wersja II

Niestety nadal to nie jest to, co bym tam chciała widzieć. Marzy mi się biały, rustykalny przedpokój z nutą oryginalności. Może jak wygram w totka...;)) Drzwi także mi nie odpowiadają, zwłaszcza ten paskudny brąz, myślę, że przemaluję, na biało oczywiście, ale to w dalekiej przyszłości. 

A w domku coraz bardziej świątecznie, choć Jagodzia skutecznie utrudnia wszelkie prace przygotowawcze, ponieważ zabiera prawie 100% mojego czasu. Raczkuje jak szalona po całym domu, a szczególną namiętność odczuwa wobec technicznych nowinek, takich jak kable, kontakty, sprzęt elektroniczny itp.

W sypialni...(inspiracja z bloga Interiorspl)

W salonie na razie trochę szaro...
Pozdrawiam i do poczytania...