Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 maja 2014

Sypialnia na lato

Ciepło, cieplej, gorrrąco!!! Idzie lato! W związku z tym poświęciłam dziś wolne pół godziny, żeby zmienić wystrój sypialni na wakacyjny.


Na naszym poddaszu bywa gorąco, nawet mimo klimatyzatora. Tak więc każde chwyty, by obniżyć temperaturę są dozwolone ;))) Biel i błękit, to dobry wybór na lato, tym bardziej, że meble w sypialni mają ciepły odcień brązu. Ach! zmieniłabym je, ale nie mam kasy :(( Muszę więc wyżyć się w dodatkach co jakiś czas. Biało-błękitna narzuta (z Biedronki!), granatowe i niebieskie poduszki, morskie dodatki i już wakacyjny nastrój na całego.


Nasza sypialnia pełni wiele funkcji - jest między innymi garderobą - po to ta wielka szafa i komody, mieści się tu nasza biblioteczka domowa, no i biurko - miejsce pracy. Nieźle musiałam główkować, żeby to wszystko pomieścić w tym jednym pokoju.





Wszystkie meble, poza biureczkiem z Jyska, kupiliśmy przed laty w Ikei. Dziś urządziłabym ten pokój inaczej, zupełnie inaczej. Z tego wystroju pozostawiłabym tylko łóżko i stolik nocny oraz dodatki.

 

A to moje dwa ulubione zdjęcia - inspiracje. Jak będę miała nadmiar mamony, to ...

albo to ...


Pozdrawiam, miłego wieczoru! I jeszcze !!! Wszystkiego naj, naj najlepszego dla Mam. Zdrowia i cierpliwości!! Czego życzę i sobie samej...

niedziela, 11 maja 2014

Biały pokoik Kaliny i dylematy kolorystyczne


Dziś kilka migawek z nowego lokum Kalinki. Pokój jest bardzo ciężki do urządzenia, ponieważ jest  wąski, ma tylko 225cm szerokości. Za bardzo nie ma jak ustawić dużych sprzętów. Szafa może jedynie stać tak jak teraz, albo na ścianie, na której jest stolik nocny i wezgłowie łóżka. Ale wtedy jest na styk z łóżkiem i nie ma gdzie postawić stolika nocnego. W związku z tym pokój chcąc nie chcąc przypomina wagon - sprzęty na przeciwległych ścianach, a środkiem przejście :(
W pokoju jest stare łóżko, które było już tutaj, przenieśliśmy białą komodę Hemnes z poprzedniego pokoju Kaliny i dokupiliśmy szafę z tej serii. Szafa ma przesuwane drzwi, więc nie ma problemu z jej otwieraniem w takim ustawieniu. Niestety nie jest taka funkcjonalna i pakowna jak poprzedniczka, która stoi u Jagody. Ma tylko drążek i minikomódkę z jedną (!) półką. Szkoda, że Ikea wycofała ze sprzedaży tamtą. 


Obok komody wiklinowy fotel i kufer pomalowane na biało przeze mnie, powyżej półka Ribba na obrazki z Ikei. Planuję w tym miejscu postawić ławkę przerobioną z fragmentu starego kuchennego narożnika rodziców. Ławka ma boki drewniane (będą białe) i tapicerowane siedzisko i oparcie, które zostanie na nowo obite.


Na razie akcenty kolorystyczne w postaci delikatnego różu, ale przy okazji zakupu materiału na rolety francuskie, które planuję uszyć do tego pokoju, zmienię kolorystykę, na razie waham się i myślę o mięcie, albo ... sama nie wiem jeszcze. 
Baldachim został powieszony na wyraźne życzenie córki, która zawsze o nim marzyła, a ze względu na skosy nie mogła mieć w poprzednim pokoju. Myślę, że z czasem znudzi się i zniknie :), bo mam inny pomysł na tę ścianę.


Jak widać powyżej na razie na oknach są firanki, ale wkrótce zostaną one zastąpione przez rolety. Będzie bardziej nowocześnie, poza tym zostanie odsłonięty ładny widok za oknami. Rolety będą z białej bawełny, jedynie jakaś mała aplikacja i szarfy do podwiązywania będą w innym kolorze. Ale w jakim? Może Wy mi coś doradzicie. Wtedy uszyłabym też takie poduchy i takim samym materiałem obiła ławkę. No nie wiem, ta mięta, albo szary, ale czy nie za smutno z szarym? Może granatowy? Na pewno kilka elementów pozostanie różowych na razie - pudełka na szafie i komplet ozdób na stoliku nocnym. 
Materiały planuję zakupić w sklepie internetowym Drecotton, mają takie wspaniałe bawełny. Już u nich kupowałam, to wiem. Cudne.


Drugiego kąta z półką na książki, która pozostała po Jagodzie i biurkiem na razie nie pokazuję, bo jeszcze nie wygląda to tak, jakbym chciała. Problemem jest też zakup dywanu lub dywanów. Jeden powinien być przy łóżku, pod nogami, jakiś niewielki, a drugi myślę, że okrągły przed półką z książkami, tam, gdzie najszerzej. Podobają mi się robione na drutach z bawełnianej grubej włóczki, ale są drogie. Ja nigdy nie dziergałam, ale nie wiem, czy w końcu się za to nie wezmę. Bo przeglądam internet i na razie nie znalazłam nic, co by mi odpowiadało.


Pozdrawiam Wszystkich Moich Czytelników i życzę miłego niedzielnego wieczoru.
Dziewczyny, DZIĘKUJĘ z całego serca za wszystkie komentarze. Bardzo lubię je dostawać.

sobota, 3 maja 2014

Zmiana, zmiana ... zamiana pokojów

Witam po znów zbyt długiej przerwie, ale mam nadzieję, że już się przyzwyczailiście :), że marna i niesystematyczna ze mnie blogerka.
Jakoś brak mi ostatnio życiowej energii. Może to te prawie dwa lata w domu tak mnie rozmemlały. No cóż, jeszcze cztery miesiące i będę narzekała na pracę zawodową. Nie dogodzisz...
U nas ZNÓW zmiany. Ale nie myślcie, że to moje kolejne fanaberie, o nie. Zmiany po szerokich naradach rodzinnych. Zamieniliśmy dziewczynkom pokoje. Po prostu Jagódka (nasz roczniaczek, to już rok!) non stop rezydowała u Kalinki w pokoju, gdzie miejsce do zabawy, wolny cały środek pokoju, duży, miękki dywan. I o ile dla niemowlaka dotychczasowy pokoik był wystarczający, to dla takiej aktywnej energicznej dziewczynki stał się za mały.
Tak więc za zgodą starszej córki, która też chciała mieć kąt tylko dla siebie, dokonaliśmy zamiany. Jeszcze nie urządziłam obu nowych pokojów do końca. Brak funduszy, brak czasu, trochę brak pomysłów. Ale powoli zmierzam do mety.
Dziś kilka migawek z nowego pokoiku Jagody, fotki zrobione na szybko, z brzdącem pod nogami. Marzy mi się, żeby był to pokój w stylu skandynawskim... No nie wiem, czy mi to wyjdzie, bo one przeważnie mają białe ściany, a u nas malowanie nie wchodzi w grę. Chciałabym także uniknąć tym razem "przesłodzenia", a mam do tego wrodzone skłonności, ale walczę, walczę z tym.


Łóżeczko w zacisznym kąciku za szafą, która musiała pozostać, bo jest zbyt duża do nowego pokoju Kaliny.


Przyjaciel mojej Malutkiej na swym własnym eleganckim foteliku zakupionym na starociach i pomalowanym na biało przeze mnie.


Nad łóżeczkiem galeryjka złożona z białych ramek i pocztówek zakupionych w Ikea. Wyszło subtelnie i delikatnie, a jednocześnie dziecięco.


Chcę, żeby pokój był czysty, nieprzeładowany kolorami, o co nietrudno w pokoju dziecięcym, a jednocześnie planuję wprowadzać akcenty kolorystyczne, żeby było widać, że to pokój dziecka. Kolor pod kontrolą! Mój zamysł widać na powyższym zdjęciu. To pomarańczowe w kropki to moje koślawe "arcydzieło", czyli skrzynia na zabawki. A tak naprawdę to pudło tekturowe oklejone papierem zakupionym jakiś czas temu w Lidlu. Jest to moja desperacka akcja po dość długich poszukiwaniach skrzyni na zabawki, która odpowiadałaby mi pod względem estetyki i ceny. Na razie akcja zakończona niepowodzeniem. To, na co mnie stać, nie podoba mi się, a na to, co mi odpowiada, nie stać mnie. Hmm...


Szarobrązowa komoda przywędrowała wraz z Jagódką do jej nowego lokum, nad nią zawisła kolorowa grafika. Na komodzie moja ulubiona lampa ze szrotu i okazałe geranium, moja duma, które przy każdym dotknięciu wydziela piękny zapach.


Półki pozostawiliśmy, ponieważ świetnie pasują pod tymi skosami. Kurczę, właśnie zauważyłam różnicę poziomów, muszę to poprawić. Dużo pudełek, białych wiklinowych koszyków, ukrywających to całe bałaganiarstwo dzieciaczkowe. Kufer z wikliny własnoręcznie przemalowałam! Mam jeszcze kilka mebelków i drobiazgów, które planuję machnąć na biało. To stanowczo mój ulubiony kolor :)


Na dziś to tyle. Nie pokazałam jeszcze kąta z łóżkiem dla mamy, które pozostało po Kalince, bo też zbyt duże do jej nowego pokoju, ale kolorystycznie niedopracowałam go, brakuje mi odpowiedniej narzuty i stolika nocnego. Po narzutę muszę wybrać się do Ikea, a stary stolik od rodziców trzeba pomalować. 
Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten nowy pokoik Jagodzi.
Pozdrawiam i życzę miłej resztki długiego weekendu, choć pogoda nas nie rozpieszcza.

środa, 5 lutego 2014

Słoneczna kuchnia

Na naszym poddaszu jest wspaniałe światło. To w dużej mierze zasługa okien dachowych (nie ma to jak górne światło), a także tego, że mieszkamy na ostatnim, trzecim piętrze i nic nam nie zasłania widoku z okien.
Dziś kilka migawek z kuchni. Słonecznie, jasno. Tak jak lubię. To jeden z tych zakątków w moim mieszkaniu, który niezmiennie mi się podoba. Białe meble z Ikei, kafelki Mugaty i czerwone dodatki. Co do tych ostatnich, to korci mnie zmiana koncepcji na jakiś inny kolor, albo kolory. Powstrzymuje mnie to, że zgromadziłam zbyt wiele pięknych przedmiotów w kolorze czerwonym i musiałbym je teraz schować albo odsprzedać. No i kupić następne. Myślę zwłaszcza o czajniku, wadze, czy chlebaku. Na razie nie mam na to czasu ani siły. Ale kuszą mnie pastele.

Dużo szafek, bo dużo gratów :)





A to mój ulubiony pomocnik i krzesło kupione w przydrożnej klamociarni w Kotlinie Kłodzkiej

Kilka czerwonych dodatków

Białe meble są wspaniałe, można dodać każdy kolor i zawsze będzie to dobrze wyglądało. Poza tym nie zmniejszają optycznie pomieszczenia, choćby było ich dużo, tak jak u mnie.
Tak więc w kuchni bez zmian. Jednak nie byłabym sobą, gdybym czegoś w moim królestwie nie zmieniła. Tym razem padło na salon, mała zmiana, ale zauważalna. 
Post o salonie jutro. Już mam zrobione zdjęcia! Zapraszam. 
Pamiętajcie o candy!!! Dziękuję za tak liczny udział. I tylu nowych Obserwatorów!!! Dziękuję. 

Widok na kuchnię i kącik wypoczynkowy

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Poranek w Kalinkowie

Dzień zaczyna się dla mnie i Jagódki około 6 rano. Na dworze ciemno, a my już działamy. Zdjęcia zrobiłam właśnie wkrótce po przebudzeniu się.

A za oknem zimowy świt...
Choinka już od wczoraj w pełnej krasie. Dawniej, w czasach mojego dzieciństwa, tradycją było ubieranie choinki w wigilijny poranek. Dziś świat zaczyna przygotowania do świąt na początku listopada, to i u nas przyśpieszenie w tej materii. Głównie za sprawą Kalinki, która nie może się doczekać Bożego Narodzenia. Zresztą tyle jest do zrobienia, że chociaż choinkę mam już "odhaczoną". Choinka jak zwykle z czerwonymi bombkami w różnych rozmiarach i słomkowymi ozdobami. Dodatkowo delikatne ozdoby z przezroczystego szkła i białe drobne lampki. W tej materii nic się nie zmienia od lat.


Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie dokupiła jakichś ozdób i durnostojek świątecznych. No i na szczęście nie trzeba wydawać fortuny, żeby kupić coś ładnego i gustownego za nieduże pieniądze. Dowód na poniższych zdjęciach:

Poduszki z Biedronki, ta po lewej kolekcja 2013, po prawej 2014 ;) Ceny poniżej 10zł.

Drewniana taca w kształcie gwiazdy z Pepco 2013, renifery Rossmann 2014 każdy 5zł.
Lubię takie zakupy. Almi Decor też lubię, ale ich cen już nie :((  
Na stole dekoracja na tacy z Ikei. Świece, srebrne świeczniki i biały hiacynt. Kula ze śniegiem i małą, białą sówką od Kalinki. Piękne, szare filcowe podkładki z ażurowym wzorem z Pepco.

To tyle.
Aha! Bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Jestem zachwycona, uwielbiam czytać Wasze komentarze. Obiecuję, że w związku z tym, że mam tylu przemiłych czytelników będę pojawiała się częściej. Jeszcze raz dziękuję. Jesteście kochane.

środa, 6 lutego 2013

Moja biała kuchnia z Ikei

Właśnie uświadomiłam sobie, że wczoraj minął rok, jak prowadzę bloga. Nie jestem zadowolona z siebie jako blogerki, bom niesystematyczna i mam słomiany zapał. Ciągle przyrzekam sobie, że będę tu bywać częściej, ale różnie z tym jest. Pierwsza połowa roku 2012 upłynęła pod znakiem intensywnej pracy zawodowej, a druga to trudny i piękny stan błogosławiony :))
Jednak nie o tym miałam dziś pisać, już dawno nosiłam się z zamiarem posta na temat mojej kuchni, która powstała w czerwcu 2010 roku. Tak wyglądała na początku.

Sierpień 2010

Stan tzw. (prawie) developerski
Wymarzyłam sobie białą kuchnię i taką zrobiliśmy. Choć dziś, jeśli bym ją tworzyła, raczej biała by już nie była. Może dlatego, że dziś takich kuchni jest bardzo dużo. Przyjrzyjcie się chociażby reklamom rozmaitych produktów, gdzie w tle jest kuchnia :)
Jednak dalej ją lubię i uważam, że wygląda pięknie. Chciałam meble z mdf-u lakierowanego, w dość tradycyjnym wzorze. Najbardziej spodobały mi się fronty Lidingo z Ikei. Nie bez znaczenia był fakt, że mąż sam ją zaprojektował w programie Ikea Home Planner, później samodzielnie skręcił, co znacznie obniżyło koszty. Choć potem mówił, że drugi raz składania by się nie podjął. Było to naprawdę trudne dla kogoś, kto nie jest specjalistą w tej materii. Wyszło jednak bardzo profesjonalnie :)))


Blat z mdf-u zamówiliśmy u miejscowego stolarza, bo w tamtym czasie Ikea nie robiła jeszcze tak długich blatów na zamówienie. Jego kolor dobraliśmy do paneli podłogowych. Nie polecam jednak tak ciemnych blatów z mdf-u, ponieważ dość łatwo się rysują i widać te ryski. Trzeba uważać. Okap, piekarnik, bateria przy zlewie i kuchenka także są z Ikei. Wszystkie te sprzęty, jak i meble sprawują się bez zarzutu. Wszystko działa, nic się nie rozkleja. Jakość bardzo dobra.
Na podłodze w kuchni, jak i w całym domu, mamy panele podłogowe Kronopol King Size dąb Barnwell. Nie chciałam kafli, ponieważ kuchnia jest połączona z salonem i marzyłam, by to była jedna przestrzeń. Poza tym nie wiedziałam, jak poprowadzić linię połączenia tych dwóch podłóg - kafelkowej i paneli. Trochę się bałam paneli w kuchni, ale niepotrzebnie. Praktycznym rozwiązaniem okazały się białe chodniki, które zabezpieczają podłogę w newralgicznych miejscach.
Z czasem w kuchni, pod ścianką działową, pojawił się pomocnik kuchenny, także z Ikei.

Marzec 2011

Kafelki to urocze, białe cegiełki Vives mugat bianco. Wtedy nowość i rzadko spotykane, dziś też w bardzo wielu kuchniach i co ciekawe w łazienkach, gdzie wyglądają bardzo oryginalnie. Są piękne, dość łatwe położeniu (zdanie fachowca) i  w utrzymaniu (moja opinia).
Do białej kuchni pasują wszystkie kolory dadatków, ja jednak zdecydowałam się od początku na czerwień. I tak trzymam do dziś.


Grudzień 2012

Grudzień 2012

Lampa i relingi z Ikei, roleta na okno z Dekorii. To chyba tyle, jeśli chodzi o moją białą kuchnię. Jeśli macie pytania w tym zakresie, to chętnie na nie odpowiem.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Morskie opowieści

Nareszcie koniec moich zmagań z wystrojem w sypialni! Projekt pod tytułem "Marinistyczny glamour" uznaję za zamknięty. Nareszcie nic nie muszę tam dodać, zmienić, wymyślić. Zaczęłam w marcu, nigdy bym nie pomyślała, że skończę dopiero w sierpniu! Najpierw złocisty zagłówek nie pasował do białej narzuty w niebieskie wzory. Potem materiał w pasy zamówiony przez internet nie przychodził przez kilka tygodni. Po uszyciu pokrowca na zagłówek okazało się, że teraz nie pasuje do niego narzuta. Zaczęłam więc szukać innej, itd. Nie wspomnę ile razy rozkręcałam ramy wiszące nad łóżkiem i zmieniałam kolory passe partout. Jednak teraz jestem zadowolona z końcowego efektu.
Zobaczcie sami.
Widok od strony wejścia

Komody i galeria zdjęć rodzinnych
Zagłówek, część poduszek i zdjęcia zrobione samodzielnie
Wieczorem robimy nastrój...
... za pomocą wielu punktowych świateł
To tyle. Więcej fotek na moim profilu na Deccorii:
http://deccoria.pl/galeria,id,80876,1,morskie-opowiesci-czyli-letnia-wersja-sypialni.html

I co ja teraz będę urządzać??? Muszę szybko coś wymyślić :))
Pa