Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ikea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ikea. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wizyta Ikea i z wizytą w Ikea

Znów dawno mnie tu nie było. Życie mnie absorbuje bardzo, bardzo. Od ostatniego posta w czerwcu najpierw rodzinne życie wakacyjne, a od 1 września pochłonęła mnie praca. Jeśli już mowa o pracy to pozdrawiam bardzo serdecznie moich nowych Czytelników - Uczniów. Zwłaszcza dziewczyny z II c i III b :))
Ostatnio mam naprawdę mało czasu, tak mało, że przez cały październik nie mogłam się zebrać i zamieścić posta z pewnym miłym i ważnym dla mnie wydarzeniem. Zapraszam wszystkich moich Czytelników do październikowego wydania Ikea Live, gdzie jest króciutki artykuł o naszym mieszkaniu. Można zajrzeć o tu.
Redaktorzy Ikea Live odezwali się do mnie w maju i zaprosili do pokazania naszego mieszkania na łamach tego internetowego magazynu. Musiałam odpowiedzieć na 50 pytań, z których powstał tekst w tym artykule, zdjęcia są także mojego autorstwa.
W minioną sobotę tym razem ja wybrałam się po bardzo długim czasie do Ikei. Głównie po nowy dywan do przedpokoju i inne drobiazgi, które pokażę wkrótce. U nas w mieszkaniu zmiany niewielkie. Kosmetyczne. Czekam na dobre światło, żeby zrobić zdjęcia. Tymczasem kilka ujęć z ekspozycji Ikea, tych, które mi się spodobały. 

Biała kuchnia Metod  i sukienki na krzesła w szarą kratkę.


Biały stół - moje marzenie...
Futrzane poduchy i czerwień na zimowe wieczory
Bardzo ładne tekstylia w sypialni i to smakowite połączenie brązu i niebieskiego
"Moje" ektorpy i stolik w bardzo ładnym salonie, choć jak dla mnie zbyt tradycyjnym jeśli chodzi o kolory
W Ikea już świąteczna kolekcja, lecz ja tym razem nie skusiłam się na nic. Już mam tyle tych świątecznych ozdób, że zajmują mi strasznie dużo miejsca w piwnicy. O, zapomniałabym, kupiłam elementy domku z piernika, który będziemy z Kalinką sklejać i ozdabiać tuż przed Bożym Narodzeniem.
Do usłyszenia wkrótce.

niedziela, 11 maja 2014

Biały pokoik Kaliny i dylematy kolorystyczne


Dziś kilka migawek z nowego lokum Kalinki. Pokój jest bardzo ciężki do urządzenia, ponieważ jest  wąski, ma tylko 225cm szerokości. Za bardzo nie ma jak ustawić dużych sprzętów. Szafa może jedynie stać tak jak teraz, albo na ścianie, na której jest stolik nocny i wezgłowie łóżka. Ale wtedy jest na styk z łóżkiem i nie ma gdzie postawić stolika nocnego. W związku z tym pokój chcąc nie chcąc przypomina wagon - sprzęty na przeciwległych ścianach, a środkiem przejście :(
W pokoju jest stare łóżko, które było już tutaj, przenieśliśmy białą komodę Hemnes z poprzedniego pokoju Kaliny i dokupiliśmy szafę z tej serii. Szafa ma przesuwane drzwi, więc nie ma problemu z jej otwieraniem w takim ustawieniu. Niestety nie jest taka funkcjonalna i pakowna jak poprzedniczka, która stoi u Jagody. Ma tylko drążek i minikomódkę z jedną (!) półką. Szkoda, że Ikea wycofała ze sprzedaży tamtą. 


Obok komody wiklinowy fotel i kufer pomalowane na biało przeze mnie, powyżej półka Ribba na obrazki z Ikei. Planuję w tym miejscu postawić ławkę przerobioną z fragmentu starego kuchennego narożnika rodziców. Ławka ma boki drewniane (będą białe) i tapicerowane siedzisko i oparcie, które zostanie na nowo obite.


Na razie akcenty kolorystyczne w postaci delikatnego różu, ale przy okazji zakupu materiału na rolety francuskie, które planuję uszyć do tego pokoju, zmienię kolorystykę, na razie waham się i myślę o mięcie, albo ... sama nie wiem jeszcze. 
Baldachim został powieszony na wyraźne życzenie córki, która zawsze o nim marzyła, a ze względu na skosy nie mogła mieć w poprzednim pokoju. Myślę, że z czasem znudzi się i zniknie :), bo mam inny pomysł na tę ścianę.


Jak widać powyżej na razie na oknach są firanki, ale wkrótce zostaną one zastąpione przez rolety. Będzie bardziej nowocześnie, poza tym zostanie odsłonięty ładny widok za oknami. Rolety będą z białej bawełny, jedynie jakaś mała aplikacja i szarfy do podwiązywania będą w innym kolorze. Ale w jakim? Może Wy mi coś doradzicie. Wtedy uszyłabym też takie poduchy i takim samym materiałem obiła ławkę. No nie wiem, ta mięta, albo szary, ale czy nie za smutno z szarym? Może granatowy? Na pewno kilka elementów pozostanie różowych na razie - pudełka na szafie i komplet ozdób na stoliku nocnym. 
Materiały planuję zakupić w sklepie internetowym Drecotton, mają takie wspaniałe bawełny. Już u nich kupowałam, to wiem. Cudne.


Drugiego kąta z półką na książki, która pozostała po Jagodzie i biurkiem na razie nie pokazuję, bo jeszcze nie wygląda to tak, jakbym chciała. Problemem jest też zakup dywanu lub dywanów. Jeden powinien być przy łóżku, pod nogami, jakiś niewielki, a drugi myślę, że okrągły przed półką z książkami, tam, gdzie najszerzej. Podobają mi się robione na drutach z bawełnianej grubej włóczki, ale są drogie. Ja nigdy nie dziergałam, ale nie wiem, czy w końcu się za to nie wezmę. Bo przeglądam internet i na razie nie znalazłam nic, co by mi odpowiadało.


Pozdrawiam Wszystkich Moich Czytelników i życzę miłego niedzielnego wieczoru.
Dziewczyny, DZIĘKUJĘ z całego serca za wszystkie komentarze. Bardzo lubię je dostawać.

sobota, 3 maja 2014

Zmiana, zmiana ... zamiana pokojów

Witam po znów zbyt długiej przerwie, ale mam nadzieję, że już się przyzwyczailiście :), że marna i niesystematyczna ze mnie blogerka.
Jakoś brak mi ostatnio życiowej energii. Może to te prawie dwa lata w domu tak mnie rozmemlały. No cóż, jeszcze cztery miesiące i będę narzekała na pracę zawodową. Nie dogodzisz...
U nas ZNÓW zmiany. Ale nie myślcie, że to moje kolejne fanaberie, o nie. Zmiany po szerokich naradach rodzinnych. Zamieniliśmy dziewczynkom pokoje. Po prostu Jagódka (nasz roczniaczek, to już rok!) non stop rezydowała u Kalinki w pokoju, gdzie miejsce do zabawy, wolny cały środek pokoju, duży, miękki dywan. I o ile dla niemowlaka dotychczasowy pokoik był wystarczający, to dla takiej aktywnej energicznej dziewczynki stał się za mały.
Tak więc za zgodą starszej córki, która też chciała mieć kąt tylko dla siebie, dokonaliśmy zamiany. Jeszcze nie urządziłam obu nowych pokojów do końca. Brak funduszy, brak czasu, trochę brak pomysłów. Ale powoli zmierzam do mety.
Dziś kilka migawek z nowego pokoiku Jagody, fotki zrobione na szybko, z brzdącem pod nogami. Marzy mi się, żeby był to pokój w stylu skandynawskim... No nie wiem, czy mi to wyjdzie, bo one przeważnie mają białe ściany, a u nas malowanie nie wchodzi w grę. Chciałabym także uniknąć tym razem "przesłodzenia", a mam do tego wrodzone skłonności, ale walczę, walczę z tym.


Łóżeczko w zacisznym kąciku za szafą, która musiała pozostać, bo jest zbyt duża do nowego pokoju Kaliny.


Przyjaciel mojej Malutkiej na swym własnym eleganckim foteliku zakupionym na starociach i pomalowanym na biało przeze mnie.


Nad łóżeczkiem galeryjka złożona z białych ramek i pocztówek zakupionych w Ikea. Wyszło subtelnie i delikatnie, a jednocześnie dziecięco.


Chcę, żeby pokój był czysty, nieprzeładowany kolorami, o co nietrudno w pokoju dziecięcym, a jednocześnie planuję wprowadzać akcenty kolorystyczne, żeby było widać, że to pokój dziecka. Kolor pod kontrolą! Mój zamysł widać na powyższym zdjęciu. To pomarańczowe w kropki to moje koślawe "arcydzieło", czyli skrzynia na zabawki. A tak naprawdę to pudło tekturowe oklejone papierem zakupionym jakiś czas temu w Lidlu. Jest to moja desperacka akcja po dość długich poszukiwaniach skrzyni na zabawki, która odpowiadałaby mi pod względem estetyki i ceny. Na razie akcja zakończona niepowodzeniem. To, na co mnie stać, nie podoba mi się, a na to, co mi odpowiada, nie stać mnie. Hmm...


Szarobrązowa komoda przywędrowała wraz z Jagódką do jej nowego lokum, nad nią zawisła kolorowa grafika. Na komodzie moja ulubiona lampa ze szrotu i okazałe geranium, moja duma, które przy każdym dotknięciu wydziela piękny zapach.


Półki pozostawiliśmy, ponieważ świetnie pasują pod tymi skosami. Kurczę, właśnie zauważyłam różnicę poziomów, muszę to poprawić. Dużo pudełek, białych wiklinowych koszyków, ukrywających to całe bałaganiarstwo dzieciaczkowe. Kufer z wikliny własnoręcznie przemalowałam! Mam jeszcze kilka mebelków i drobiazgów, które planuję machnąć na biało. To stanowczo mój ulubiony kolor :)


Na dziś to tyle. Nie pokazałam jeszcze kąta z łóżkiem dla mamy, które pozostało po Kalince, bo też zbyt duże do jej nowego pokoju, ale kolorystycznie niedopracowałam go, brakuje mi odpowiedniej narzuty i stolika nocnego. Po narzutę muszę wybrać się do Ikea, a stary stolik od rodziców trzeba pomalować. 
Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten nowy pokoik Jagodzi.
Pozdrawiam i życzę miłej resztki długiego weekendu, choć pogoda nas nie rozpieszcza.

piątek, 14 marca 2014

Pastelowy pokój Kaliny (już uczennicy)

Znowu długo mnie nie było... Ale ostatnio moja Malutka intensywnie ząbkuje i zaczynamy poranek najczęściej ok. 4 nad ranem. Potem nieprzytomna chodzę cały dzień, a wieczorami odpływam i totalna niemoc. 
Jednak dzisiaj w końcu udało mi się sfotografować pokój Kaliny, żeby pokazać Wam, jakie w nim zaszły zmiany. 


Remont zrobiliśmy na zeszłorocznych wakacjach, tuż przed pójściem Kalinki do klasy pierwszej. Przede wszystkim zmienił się kolor na ścianach, był "Malinowy krzew" Duluxa, teraz jest jakiś tam niebieski z mieszalnika Tikkurila.
Zmieniliśmy też starą półkę na książki, która już nie wytrzymywała tak dużego obciążenia, na niskie regały Billy z Ikei. 


Nie byłabym sobą, gdybym nie poprzestawiała też mebli. Uwielbiam to robić, bo mam wtedy wrażenie, że to zupełnie inne, nowe pomieszczenie. A to dużo tańsze niż sprzedawać i kupować nieruchomości, jeśli ktoś, tak jak ja, lubi zmiany. 



Pomiędzy komodą a półką z książkami stary wiklinowy fotel, przemalowany przeze mnie. Miły kącik, żeby zaszyć się i poczytać, albo pomarzyć... Nad fotelem domek na miniaturki, a obok lampa - stara pamiątka rodzinna. Na górze regału kolekcja Lego Friends, czyli ostatni szał gwizdka ;)))


Komoda, jak i pozostałe meble w tym pokoju, to Ikea, dobrze znana seria Hemnes. Lubię te meble, są wspaniałą bazą do różnych stylowo aranżacji. Takie proste i eleganckie, nieprzegadane.


A w centrum zdjęcia moja bolączka - drzwi. Marzę o białych i takich też listwach przypodłogowych. Jednak chyba już nie w tym mieszkaniu, a może nie w tym życiu... No jeszcze został mi toto-lotek.


Kącik z biurkiem, które też z Ikei, ale w przyszłości je zmienimy na ładniejsze, większe, takie, które zajmie cały kąt pomiędzy szafą a ścianą. Fotel też do wymiany.


Nie myślcie sobie, że tu zawsze taki ład i porządek. O nie. Mamusia wparowała i zarządziła sprzątanie pod fotki. 


Jestem zadowolona z efektu końcowego. Pokój jest jasny, miły, a jednocześnie przytulny. Kalinka miała wpływ na jego wygląd i kolorystykę. Według mnie to bardzo odpowiednie wnętrze dla ośmiolatki, która już nie jest przedszkolakiem, ale do nastolatki ma jeszcze daleko. 
Najważniejsza w tym przypadku jest baza - czyli meble, które są neutralne. Reszta to kwestia jak zwykle dodatków, a te można zmienić zawsze.
Poniżej małe zestawienie było - jest. 


Spokojnej nocy i miłego (ponoć deszczowego i wietrznego) weekendu.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jego szara eminencja Ektorp ;)

Jak pisałam niedawno, kanapy Ektorp z Ikei uwielbiam. Mam je już ładnych parę lat i nie zamieniłabym na inne. Są wygodne, eleganckie i można je mieć w wielu wersjach obić. Moje ulubione to Svanby szare. Mam te obicia od dwóch lat i sprawdziły się w 100%. Miłe w dotyku, wytrzymałe, niebrudzące. I tyle możliwości aranżacji!
Ostatnio moje Ektorpy są kremowe, ale już mnie korci, żeby znów oblec je na szaro. Chciałbym jakoś na nowo zaaranżować kącik telewizyjny, w związku z tym znalazłam w Internecie trzy inspiracje z szarymi Ektorpami w roli głównej.

Źródło: /www.flickr.com/groups/ikea_lovers

Wnętrze na zdjęciu powyżej bardzo mi się podoba. Jest elegancko, ale swobodnie. Duża w tym zasługa wikliny: fotela (też z Ikei model Byholma - cudo) i koszyków widocznych pod stołem, a także niedbale opartego o ścianę lustra. Wnętrze w większości biało-szare, ale wcale nie nudne.

Źródło: zgubiłam, ale jak znajdę, to dodam
Druga inspiracja także wspaniała. Przytulne, skandynawskie wnętrze. Znów wiklina. Dużo poduch, pledów, pięknych dodatków. Myślę, by w przyszłości wymienić swój dywan na widoczny na zdjęciu - to dywan Millinge z Ikei. 
Właśnie sprawdziłam na ich stronie i nie mogę go znaleźć, czyżby go wycofali z oferty? Buuuuuuuuuuuuuuu :((((

Źródło: tytuurzadzisz.pl/tag/ektorp
Trzecia inspiracja pochodzi z katalogu Ikei i pociąga mnie najmniej, ale przyznaję, że to ciekawe wnętrze, choć jak dla mnie, trochę za dużo tu się dzieje. Jednak bardzo podoba mi się kolor ścian, ponieważ już od dłuższego czasu noszę się z zamiarem pomalowania jednej ze ścian w salonie na ciemny kolor. Zapewne na czarno się nie odważę, ale może taki granatowy byłby niezły?

A teraz dla przypomnienia (bo już kiedyś pokazywałam) zdjęcia mojego kącika telewizyjnego w szarej odsłonie. Jak myślicie, zmienić coś, dodać jakieś elementy, zmienić kolorystykę dodatków?


Ja myślę, że pojawi się wiklina i może jakaś roślina? Takie drzewko jak na pierwszym zdjęciu... Inne poszewki na poduchy, hmmm...


czwartek, 6 lutego 2014

Wystarczy zmienić dodatki!

Jak już wczoraj pisałam, uwielbiam zmiany w naszym mieszkaniu. Wiadomo, że z racji ograniczonego budżetu nie są to jakieś wielkie przemiany. Choć marzy mi się kilka takich. Wiecie jak to jest, urządzamy, dopieszczamy, a za kilka lat stwierdzamy, że coś innego nam się podoba :(
Popełniłam kilka błędów, zwłaszcza urządzając łazienkę. Po prostu, jak już ją skończyliśmy, to doszłam do "tragicznego" wniosku, że chciałabym coś zupełnie innego. Nie uważam, że jest brzydka, tylko marzę o innej. Niestety nie ma szans, żeby ją zmienić. 
Dlatego wiem, jakie to ważne, by powoli i bez pośpiechu urządzać swoje cztery kąty. Lepsza prowizorka na jakiś czas, niż błędy, których nie da się naprawić - tak jak z moimi kafelkami w łazience :((
Po tych kilku latach i urządzeniu drugiego już mieszkania doszłam do wniosku, że "baza" czyli meble powinny być raczej neutralne w kolorze (dotyczy to także podłogi) i najlepiej klasyczne, bez udziwnień, jeśli chodzi o kształt mebli. Potem to można poszaleć z dodatkami, które nie są przecież aż tak drogie jak meble, a ściany przemalować można zawsze.


Lubię kanapy z Ikei, głównie za to, że są bardzo wygodne. Mają klasyczny kształt i co bardzo ważne, zmieniane obicia. U nas na razie kremowe, które ubieram zawsze w grudniu, bo ładnie pasuje do nich czerwony kolor świątecznych dodatków.  Mam jeszcze dwa inne komplety, szare i jasne w paski.

Na kominku dalej świeci wieczorami las z Ikei

W tym tygodniu wyciągnęłam z komody fioletowe zasłony i poszewki na poduszki, które kupiłam kiedyś w Lidlu. Nawet mąż zauważył, że pokój wygląda inaczej, a to przecież tylko kilka drobiazgów.

Myślę nad zmianą stołu i krzeseł, na biały oczywiście
Nad stołem charakterystyczna lampa Massive model Fender Eseo
Perspektywa spod skosa
Różowo-fioletowe dodatki ocieplają wnętrze
Zapraszam już wkrótce. Pokażę w końcu pokój Kaliny, mojej pierwszoklasistki, po remoncie. Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze. Uwielbiam je czytać. Zapisujcie się na candy, jeszcze masa wolnych miejsc ;)))

niedziela, 17 marca 2013

Gdzie ta wiosna???

Na wszystkich blogach odwiedzanych przeze mnie tęsknota za wiosną. I ja też myślałam, że w połowie marca już będzie robiło się wiosennie. A tu tymczasem zimno, silny wiatr, w nocy mróz... 
W przyszłym tygodniu w Aldi będą śliczne kwiaty wiosenne, chciałam je zasadzić na balkonie. Obejrzałam dwutygodniową prognozę pogody i nie jest zadowalająca :(( Bez zmian. Dopiero pierwszy dzień świąt ma być cieplejszy. Nie ma wiosny na zewnątrz, ale w domku powoli robi się wiosennie.


Pojawiają się wiosenne kwiaty, krokusy i narcyzy. Ach, jak ja je uwielbiam! Tu i ówdzie małe akcenty świąteczne. Nie wiem jednak, czy w tym roku poszaleję z dekoracjami, ponieważ do porodu zostało mi ze trzy tygodnie. Jakoś nie mam głowy do wielkanocnych ozdób, bo jeszcze kończę urządzać pokoik Malutkiej, kupuję wyprawkę itd. Same wiecie, jak to jest tuż przed takim wydarzeniem. Zobaczymy, może jednak coś mnie natchnie na dekorowanie wielkanocne, to się pochwalę. 
A teraz kilka dzisiejszych porannych zdjęć w słońcu.



poniedziałek, 18 lutego 2013

Początki pokoju Maleństwa

Jeszcze 7-8 tygodni do "godziny zero". Zaczynamy już powoli urządzać pokój dla dzidziusia, który według wszelkich znaków będzie dziewczynką.
Od wielu miesięcy szukałam inspiracji, obejrzałam w sieci setki pokoików dziecięcych... i sama już nie wiem, co mi wyjdzie w tym pomieszczeniu. Efekt końcowy na razie nieznany. Nie podoba mi się podział na niebieskie dla chłopców, a różowe dla dziewczynek. Tak jakby inne kolory nie istniały w tej materii. U nas dziewczynka, ale róż odpada, jest już w pokoju Kalinki, więc wystarczy.
Początkowo miały być białe ściany, ale przestraszyłam się, że będą "szpitalno-sterylne", więc wybrałam na trzy ściany złamaną biel, a na jedną szarobeżowy kolor.
Serce mówiło mi, że meble białe, ale białe są w salonie, w kuchni i u starszej córci, więc chyba już za dużo byłoby tej bieli.
Wybrałam więc szarobrązowe Hemnesy z Ikei, które z delikatnymi ścianami dają dość mdły efekt. A skoro to pokój dziecięcy, powinno być kolorowo. I tu miałam największy dylemat, jaki żywy kolor wprowadzić? Nadal ostatecznej decyzji nie podjęłam, ale raczej będzie to czerwień z dodatkiem granatu. Kilka mebelków będzie jednak białych, są to starocie pomalowane własnoręcznie przez nas. Stare sosnowe łóżko Kalinki, fotel bujany i lampa podłogowa.

Oto próbka poglądowa, bo komoda Hemnes już jest. 

Obrazek z sercem sama wykonałam, może trochę nieudolnie, ale jest. Biały, zagruntowany blejtram kupiony kiedyś w Lidlu, garść guzików i pistolet na gorący klej. Inspiracja z sieci i jednego z moich ulubionych blogów.


W pozostałe dziurki wkleję jeszcze małe czerwone koraliki.
Jutro jeszcze garść elementów, które pojawią się w pokoju, o ile koncepcja się nie zmieni.



środa, 6 lutego 2013

Moja biała kuchnia z Ikei

Właśnie uświadomiłam sobie, że wczoraj minął rok, jak prowadzę bloga. Nie jestem zadowolona z siebie jako blogerki, bom niesystematyczna i mam słomiany zapał. Ciągle przyrzekam sobie, że będę tu bywać częściej, ale różnie z tym jest. Pierwsza połowa roku 2012 upłynęła pod znakiem intensywnej pracy zawodowej, a druga to trudny i piękny stan błogosławiony :))
Jednak nie o tym miałam dziś pisać, już dawno nosiłam się z zamiarem posta na temat mojej kuchni, która powstała w czerwcu 2010 roku. Tak wyglądała na początku.

Sierpień 2010

Stan tzw. (prawie) developerski
Wymarzyłam sobie białą kuchnię i taką zrobiliśmy. Choć dziś, jeśli bym ją tworzyła, raczej biała by już nie była. Może dlatego, że dziś takich kuchni jest bardzo dużo. Przyjrzyjcie się chociażby reklamom rozmaitych produktów, gdzie w tle jest kuchnia :)
Jednak dalej ją lubię i uważam, że wygląda pięknie. Chciałam meble z mdf-u lakierowanego, w dość tradycyjnym wzorze. Najbardziej spodobały mi się fronty Lidingo z Ikei. Nie bez znaczenia był fakt, że mąż sam ją zaprojektował w programie Ikea Home Planner, później samodzielnie skręcił, co znacznie obniżyło koszty. Choć potem mówił, że drugi raz składania by się nie podjął. Było to naprawdę trudne dla kogoś, kto nie jest specjalistą w tej materii. Wyszło jednak bardzo profesjonalnie :)))


Blat z mdf-u zamówiliśmy u miejscowego stolarza, bo w tamtym czasie Ikea nie robiła jeszcze tak długich blatów na zamówienie. Jego kolor dobraliśmy do paneli podłogowych. Nie polecam jednak tak ciemnych blatów z mdf-u, ponieważ dość łatwo się rysują i widać te ryski. Trzeba uważać. Okap, piekarnik, bateria przy zlewie i kuchenka także są z Ikei. Wszystkie te sprzęty, jak i meble sprawują się bez zarzutu. Wszystko działa, nic się nie rozkleja. Jakość bardzo dobra.
Na podłodze w kuchni, jak i w całym domu, mamy panele podłogowe Kronopol King Size dąb Barnwell. Nie chciałam kafli, ponieważ kuchnia jest połączona z salonem i marzyłam, by to była jedna przestrzeń. Poza tym nie wiedziałam, jak poprowadzić linię połączenia tych dwóch podłóg - kafelkowej i paneli. Trochę się bałam paneli w kuchni, ale niepotrzebnie. Praktycznym rozwiązaniem okazały się białe chodniki, które zabezpieczają podłogę w newralgicznych miejscach.
Z czasem w kuchni, pod ścianką działową, pojawił się pomocnik kuchenny, także z Ikei.

Marzec 2011

Kafelki to urocze, białe cegiełki Vives mugat bianco. Wtedy nowość i rzadko spotykane, dziś też w bardzo wielu kuchniach i co ciekawe w łazienkach, gdzie wyglądają bardzo oryginalnie. Są piękne, dość łatwe położeniu (zdanie fachowca) i  w utrzymaniu (moja opinia).
Do białej kuchni pasują wszystkie kolory dadatków, ja jednak zdecydowałam się od początku na czerwień. I tak trzymam do dziś.


Grudzień 2012

Grudzień 2012

Lampa i relingi z Ikei, roleta na okno z Dekorii. To chyba tyle, jeśli chodzi o moją białą kuchnię. Jeśli macie pytania w tym zakresie, to chętnie na nie odpowiem.